Ból po rozstaniu z narcyzem: jak sobie z nim radzić. 1. Po pierwsze: „zero kontaktu” 2. Przepracuj ból związany z rozstaniem; 3. Nie bój się zwrócić o pomoc; 4. Nie zapominaj o przyczynach rozstania; 5. Odzyskaj swoje życie dla siebie; Rozwód z narcyzem: najważniejsze zasady; Rozstanie z narcyzem: jak pójść dalej Szanuj się i nie brnij w to. Zadbaj o siebie. Traciłaś dużo czasu z nim, teraz masz tego czasu w cholerę, więc ogarnij się – kup sobie coś ładnego (moja koleżanka trafiła z rozstaniem idealnie na okres wyprzedaży i wykupiła chyba całą kolekcję Mohito:D), idź na masaż, na pedicure, na zabiegi na twarz, do fryzjera. Nie chce pogodzić się z tym, co się stało i nie wie, jak poradzić sobie z rozstaniem. Zaczyna rozpamiętywać minione chwile i zastanawiać się, co poszło źle. Występuje tu poczucie winy przeplatane z poczuciem krzywdy. Te emocje mogą towarzyszyć obojgu. Osoba porzucana czuje się równocześnie winna, że nie zrobiła wszystkiego Ból po rozstaniu to norma i tak ma być. Przeżyć stratę to jedyna szansa, by się z nią pogodzić. Dlatego nie bój się bólu. Doświadczaj go i oswój się ze wszystkimi towarzyszącymi mu emocjami: smutkiem, gniewem, złością, bezradnością, poczuciem beznadziei. Pozwól sobie na łzy. Wygadaj się bliskim, przyjaciołom, terapeucie Rozstanie - jak sobie poradzić? Po ciężkich przejściach emocjonalnych najtrudniej uporać się z własnym nastawieniem do życia i lękiem przed tym, co może nadejść. Jeżeli związek trwał wiele lat, łączy Was nie tylko ogromna ilość wspomnień, ale często coś o wiele bardziej znaczącego − dzieci. Jak się pozbierać po rozstaniu? Terapeutka Rachel A. Sussman twierdzi, że po rozstaniu pojawiają się 3 następujące fazy. Należy je przejść, aby poradzić sobie z rozstaniem oraz odzyskać równowagę emocjonalną i zacząć budować nowe, wartościowe życie. Te fazy to: Faza zdrowienia – towarzyszy jej ogromny żal, a nawet rozpacz. Należy wówczas opłakać l3HzmW. Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 23 lutego 2013, 23:36 Dziewczyny nie potrafię poradzić sobie po rozstaniu z facetem w którym zakochana byłam na zabój. Związek trwał blisko 3 lata, przetrwał moją depresję oraz 20kg nadwagi, które zrzuciłam razem z Vitalią. Gdy odchodził zapewniał, że nadal mnie kocha, jednak z powodów, którymi nie mogę się podzielić nie możemy być razem. Mam jednak wrażenie, że z jakiegoś powodu mnie nienawidzi i to również bardzo mnie boli. Biorę psychotropy, środki uspokajające i nadal czuję tą bezsilność i stratę mężczyzny, który był dla mnie całym życiem. Ledwo powsrzymuje się, żeby nie pisać, nie dzwonić, nie iść tam - bo wiem, że to nie ma sensu, ale tak strasznie tęsknię. Najgorsze są poranki, gdy trzeba zacząc nowy dzień bez Niego. Jutro mijają dwa tygodnie od rozstania. Kiedyś będę musiała znowu zacząć żyć, wychodzić no i przede wszystkim odstawić leki. Boję się wpędzić w kolejną depresję (chociaż w sumie już mam znowu zdiagnozowane stany depresyjne), ale nie czuję się na siłach, żeby już normalnie któraś z Was przeżyła podobną traumę i może mi podpowiedzieć po jakim czasie sytuacja zaczyna się stabilizować, kiedy dobre rady typu "wyjdź do ludzi", "zacznij myśleć o sobie" zaczynają być wprowadzane w życie? Dodatkowo czuję się odpowiedzialna za każdy zły moment związku. Ciągle myślę, że jestem (już nie mówiąc o tym, że byłam!) za gruba, nieatrakcyjna, nudna i do tego mam kompleksy, że może i w łóżku nie dostawał tego co oczekiwał? Nigdy nie chciałam Go ranić, ale może swoją postawą zakompleksionej grubaski to robiłam? Dołączył: 2011-02-16 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 3775 24 lutego 2013, 23:38 Mycella:Nie wyobrażam sobie życia sama bez Niego, a z kimś innym to już w ogóle....To samo dzisiaj napisałam w innym wątku :( Mogę sobie wyobrazić, co czujesz. Nie ma żadnej logicznej rady na takie problemy. Czas leczy rany. Skoro kochasz tak mocno, to pewnie nigdy go nie zapomnisz, ale z czasem zrozumiesz, że tak po prostu jest lepiej... dla Ciebie lepiej. Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 25 lutego 2013, 00:08 Szaleję z tęsknoty. Po przebudzeniu od razu pojawia mi się na ustach Jego imię i od razu w płacz i uświadamianie sobie, że to wszsytko to nie sen... Dzień w dzień to samo, brakuje już sił. Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 2 marca 2013, 18:02 Wczoraj dowiedziałam się od Niego, że robię mu burdel w głowie i że lepiej mu beze mnie, że poznał lepsze życie. Trzy tygodnie po rozstaniu on już bawi się z innymi, tak jak do tej pory trzymał tylko z facetami, tak teraz same koleżanki i rozmowy sam na sam. Zaczynam przestawać wierzyć w bajkę o tym, że mnie kochał i argumenty czemu nie możemy być razem... Boję się, że moja Miłość okazała się zwykłym dupkiem, który skończył związek, żeby móc zaszaleć (o ile już nie zaczął tego robić wcześniej....). KtoPytaNieBladzi 2 marca 2013, 18:17 olgucha16 napisał(a):Wczoraj dowiedziałam się od Niego, że robię mu burdel w głowie i że lepiej mu beze mnie, że poznał lepsze życie. Trzy tygodnie po rozstaniu on już bawi się z innymi, tak jak do tej pory trzymał tylko z facetami, tak teraz same koleżanki i rozmowy sam na sam. Zaczynam przestawać wierzyć w bajkę o tym, że mnie kochał i argumenty czemu nie możemy być razem... Boję się, że moja Miłość okazała się zwykłym dupkiem, który skończył związek, żeby móc zaszaleć (o ile już nie zaczął tego robić wcześniej....).z jednej strony może tak być, ale z drugiej może to jest dla niego ucieczka od tęsknoty za Tobą. Bawi się z innymi, żeby nie myślec o Ty znasz powód, przez który nie możecie być razem. Radzę jednak nie analizować dlaczego tak się zachowuje, bo to Cię jeszcze bardziej pogrąży :(Trzymaj się! Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 2 marca 2013, 18:45 KtoPytaNieBladzi napisał(a):olgucha16 napisał(a):Wczoraj dowiedziałam się od Niego, że robię mu burdel w głowie i że lepiej mu beze mnie, że poznał lepsze życie. Trzy tygodnie po rozstaniu on już bawi się z innymi, tak jak do tej pory trzymał tylko z facetami, tak teraz same koleżanki i rozmowy sam na sam. Zaczynam przestawać wierzyć w bajkę o tym, że mnie kochał i argumenty czemu nie możemy być razem... Boję się, że moja Miłość okazała się zwykłym dupkiem, który skończył związek, żeby móc zaszaleć (o ile już nie zaczął tego robić wcześniej....).z jednej strony może tak być, ale z drugiej może to jest dla niego ucieczka od tęsknoty za Tobą. Bawi się z innymi, żeby nie myślec o Ty znasz powód, przez który nie możecie być razem. Radzę jednak nie analizować dlaczego tak się zachowuje, bo to Cię jeszcze bardziej pogrąży :(Trzymaj się! Po prostu chce flirtu, zabawy i seksu z innymi. Widać to na kilometr i myślę, że już przed rozstaniem tego chciał. A ja naiwna i głupia zawsze we wszystko mu wierzyłam... Kocham Go ale równocześnie nienawidzę. Dołączył: 2012-05-14 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2240 2 marca 2013, 23:10 Słuchaj, a moze to coś takiego? :Tylko to dłuzej trwa u Was niż na obrazku. Ale co Ty byś chciała, żeby popadł w ułomność społeczną i celibat skoro nie jesteście razem? Skoro oboje wiecie, że nie możecie być razem, to jaki jest sens się umartwiać? Idź za jego mówię tego na chamsko, nie chcę być złośliwa, współczuję Ci. Edytowany przez Mycella 2 marca 2013, 23:13 Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 3 marca 2013, 09:10 Mycella napisał(a):Słuchaj, a moze to coś takiego? :Tylko to dłuzej trwa u Was niż na obrazku. Ale co Ty byś chciała, żeby popadł w ułomność społeczną i celibat skoro nie jesteście razem? Skoro oboje wiecie, że nie możecie być razem, to jaki jest sens się umartwiać? Idź za jego mówię tego na chamsko, nie chcę być złośliwa, współczuję Ci. Chodzi o to, że to jest strasznie przykre, że po takim czasie wspólnego życia, na drugi dzień po zapewnieniach kocham Cię i nie chcę żadnej innej, okazuje się, że ja wcale nie byłam dla niego taka ważna. Dla mnie zaczyna się powoli etap w którym przestaję idealizować nasz związek no i Jego. I tak powoli do mnie dochodzi, że może powód dla którego się rozstaliśmy jest trochę przerysowany i kryje się za nim coś zupełnie innego, czyli chęc wolności. Przez szacunek do mnie i do moich uczuć (jeśli mu choć trochę jednak zależy) mógłby dać mi również trochę czasu na pogodzenie się z rzeczywistością. No, ale może się mylę i człowiek potrafi z dnia na dzień zmienić swoje życie, uczucia i wartości. Dołączył: 2012-05-14 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2240 3 marca 2013, 10:53 To by było zbyt piękne;) A tak poważnie, może on właśnie cieszy się z tej wolności (oby się nią zachłysnął :P) i to był ten powód zerwania? Wtedy na prawde nie masz za kim płakać i dziękuj mu w duchu, że zostawił Cię - im szybciej tym drugiej strony może ta Wasza sytuacja jest serio beznadziejna i on chce jakoś stłamsić brak Ciebie (w co po Twoim ostatnim poście wątpię).Staraj się o nim nie myśleć, nie pisz o nim na tym forum, bo po co masz rozdrapywać rany. Przemilcz jego temat, dla własnego dobra. Umorasz sie z tym, daj sobie tylko trochę czasu. "nie ma ludzi niezastąpionych" ;)Buziak:* Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 3 marca 2013, 15:15 Mycella napisał(a):To by było zbyt piękne;) A tak poważnie, może on właśnie cieszy się z tej wolności (oby się nią zachłysnął :P) i to był ten powód zerwania? Wtedy na prawde nie masz za kim płakać i dziękuj mu w duchu, że zostawił Cię - im szybciej tym drugiej strony może ta Wasza sytuacja jest serio beznadziejna i on chce jakoś stłamsić brak Ciebie (w co po Twoim ostatnim poście wątpię).Staraj się o nim nie myśleć, nie pisz o nim na tym forum, bo po co masz rozdrapywać rany. Przemilcz jego temat, dla własnego dobra. Umorasz sie z tym, daj sobie tylko trochę czasu. "nie ma ludzi niezastąpionych" ;)Buziak:* Do przedwczoraj byłam przekonana, że chodzi o drugi przypadek, jednak po rozmowie z Nim (wiem, zawaliłam i się odezwałam, głupia!) zaczynam nabierać pewności, że to jednak może ten pierwszy. Zaczyna do mnie docierać, jak wyglądał nasz związek. Pisanie o nim tutaj jest jedną z nielicznych rzeczy, które sprawiają mi ulgę :) A piszę już w prawie każdym nowym wątku :P Widzę jednak po sobie, że idę powoli do przodu i wchodzę w kolejne etapy po rozstaniu. Kocham Go, nie wyobrażam sobie życia bez Niego, nie chcę nikogo innego, ale... paradoksalnie!! nie chcę już nigdy z Nim być (chociaż wyobrażenie, że wraca z podkulonym ogonem, nie ukrywam, sprawiłoby mnóswo satysfakcji, jednakże po tym jak się zachowuje chyba nie mogę na to liczyc:P) To był sierpień... wakacje, a właściwie ich koniec. Jak prawie każda 17-latka chodziłam na imprezy, przyhaczałam kolesi, no ale żaden nie wpadł mi na dłużej w oko, a tym bardziej w serce. Poznałam chłopaka przez internet, był ze wsi obok mojego miasta. Poznaliśmy się już w tym samym dniu i było super. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się, po prostu czułam, że przypadliśmy sobie do gustu. Chciałam go poznać bliżej, on mnie także, ale niestety bez powodu (tak mi się wydaje) jeszcze przed końcem wakacji wszystko zniknęło. On się nie odezwał, ja też nie miałam ochoty się godzić czy przepraszać za coś, czego nie zrobiłam, bo nic takiego nie zrobiłam, wszystko było OK, ale jednak coś... po prostu nie wyszło. Trudno. Dokładnie 2 miesiące później napisał, czy o nim nie zapomniałam i spotkaliśmy się już tego samego dnia. To było głupie! ;d;d ale... zrobiliśmy to;)) Czy to wspominam miło? To nie ma żadnego znaczenia. Próbuję jedynie zapomnieć o tym. Ale kontynuując... spotykaliśmy się nieregularnie przez 3 następne miesiące (październik, listopad grudzień). Miałam czasem wrażenie, że to miłość, chociaż nikt o tym głośno nie powiedział. Zazwyczaj to wyglądało tak, że ja wiedziałam po co idę, a on wiedział po co przyjeżdża (robiliśmy to zawsze w samochodzie). Było to monotonne, ale ja chodziłam do szkoły, a on i do szkoły, i do pracy, więc w ogóle fajnie, że znajdywał ten czas późnym wieczorem, ale znajdywał. Był jak marzenie. Czy byłam zakochana? Bardziej zaślepiona. Czułam się zagubiona i chyba zaczęłam to traktować poważnie. Pod koniec roku wyjechałam do babci, niedaleko, na chyba 2 dni, a gdy przyjechałam, dowiedziałam się, że ten chłopak ma już inną. Nie ucieszyłam się za bardzo z tego powodu, spytałam go co z nami? A on powiedział, że nie było nas. Pytałam, jak mógł mi to zrobić? (Cokolwiek to dla niego wtedy znaczyło). A on odparł: przecież nic ci nie obiecywałem. W sumie to miał rację, bo ja nie przypominam sobie, żeby mi coś obiecał, aczkolwiek straciłam go (kimkolwiek dla mnie był albo nie był znaczył coś dla mnie i dla mojego serca. Potrzebowałam go). Trudno. Poddałam się. Nie walczyłam, bo po co kogoś zmuszać ;/ Bez sensu. Na początku stycznia poznałam chłopaka xxx już na początku dał mi do zrozumienia, że mnie kocha i nie może beze mnie żyć. Pokochałam go i ja. Jestesmy obecnie razem, ale nie widzieliśmy się dość długo, przynajmniej z tydzień, może więcej. Nie wiem, co robić. Z dnia na dzień powstają nowe dylematy, żeby zakończyć ten związek, że nie ma sensu przedłużać tego, że pewnie ma inną, że mnie już nie kocha, a on wczoraj dzwonił i zapewniał, że nic się nie zmieniło, że mnie wciąż bardzo kocha. Nie wierzę chyba w to, co mówi. Jakby tak było, to by mnie pragnął ponad wszystko. I niby tak jest, bo gdy jesteśmy razem to najchętniej by mnie zatrzymał na zawsze. Planuje ze mną przyszłość, ale nie rozumiem jednego. Dlaczego nagle, a może z czasem, stał się dla mnie taki oziębły. Kiedyś wysyłam SMS-y, dzwonił co chwilę, a teraz ani SMS-a, a dzwoni tylko wtedy, gdy to na nim wymuszę, i to z wielką biedą... coś jest nie tak, czuję to, ale nie wiem co. Kocham go i gdy dziś robiłam obiad, a byłam sama w domu i puściłam sobie radio, leciała piosenka IRA "Nie daj mi odejść", i się mi chciało ryczeć, jak pomyślałam, że muszę to zakończyć. Do teraz się nie odezwał od wczoraj i wiem, że tego nie zrobi, dopóki ja nie napiszę mu, by zadzwonił; koniec. Mam nadzieję, że to nie była najgłupsza historia. Czekam na wasze komentarze. A tę piosenkę wysłał mi, zanim zaczęliśmy chodzić ze sobą :))) D Bomb Oczy pełne łez. 17 listopada 2009, 17:34 #69408 ania26647Gość Byłam z facetem 8 mc wspólne wczasy sielaneczke póżniej wyjechalam na miesiąc wracam planujemy wspólne życie po miesiącu on mi mówi że nie radzi sobie ze swoimi uczuciami chce przerwy roztania… dlaczego tak się stało wiem że nie było zdrady nie było nikogo trzeciego czy tak z dnia na dzień mija uczucie????? 😥 18 listopada 2009, 00:00 #105211 AnonimGość Może zostałaś podle oszukana? Może kłamał że kocha i był z tobą dla zabicia czasu? A może po miesiącu rozłąki uczucie wygasło…? W każdym razie jeśli nie chce z Tobą być to nie będzie, choćby nie wiem co. Nie „lataj” za nim, nie ma sensu, faceci wolą „polować” na kobietę Jak poradzić sobie z rozstaniem?? Zakochać się na nowo, inaczej nie przestaniesz o nim myslec. 18 listopada 2009, 13:57 #105212 AnonimGość ale pomysl jestes teraz wolna mozesz robic co chcesz,gdzie chcesz i ile czasu chcesz bez wzgledu na nikogo nie musisz sie tlumaczyc,zastanawiac sie czy napewno ta osoba jest z toba szczera i tak cie kocha;p ja tu widze same plusy rozstania a wspomnienia??z czasem mina a jak narazie proboj wgl o tym nie myslec rob tysiace rzeczy na ktore nie mialas czasu gdy z nim bylas a naprawde wsyztsko powroci do normy 22 listopada 2009, 12:09 #105213 AnonimGość Na pewno nie możesz się poddawać : „Żyj chwilą”. W takim okresie szybciej podejmujemy różne pochopne decyzje należy tu uważać, bo to może mieć wpływ na nasze dalsze życie. Od razu nie zapomnisz o tym wszystkim. Potrzeba ci czasu: „Czas goi rany”, ale pamiętaj, że on chce przerwy w rozstaniu, może ma jakieś problemy. Jest nadzieja, że wróci. Czasem warto się wypłakać- od razu robi sie człowiekowi lżej. Staraj się nie myśleć o tym co się stało- chociaż to jest trudne. Spotykaj się z przyjaciółmi. Znajdź sobie jakieś nowe zajęcie lub może masz jakieś swoje hobby? Masz teraz więcej czasu dla siebie… Możesz ten czas w dobry sposób wykorzystać. Może wizyta w SPA- na pewno cię zrelaksuję a może kosmetyczka ? Życzę wytrwałości Wszystko dobrze sie ułoży trzymaj się 22 listopada 2009, 16:41 #105214 AnonimGość Co robić? przede wszystkim żyć dalej, nie zamartwiać się, świat nie kończy się na jednym facecie ;] Myśl pozytywnie. 22 listopada 2009, 17:47 #105215 AnonimGość Tego kwiatu jest pół światu:D A ile masz lat jeśli można wiedzieć? 22 listopada 2009, 18:26 #105216 AnonimGość Agusia77 pisze: Tego kwiatu jest pół światu:D Dokładnie! Widocznie ten nie był Tobie pisany. 28 listopada 2009, 10:02 #105217 AnonimGość w jakim jestescie wieku obydwoje? 2 stycznia 2010, 21:06 #105218 AnonimGość na początku wystarczy przetrwać, jak tylko umiesz staraj się pocieszyć. a potem pozwól sobie na egoistyczne myśli, że był draniem, nie umiał się zaangażować, nie dorastał Ci do pięt – w przypadku rozstarnia mi egoistyczne myśli robią jak najlepiej, nie ma się co zadręczać, a jeśli była po Twojej stronie jakakolwiek wina to i tak prędzej czy później na nią wpadniesz i wystrzeżesz się jej w kolejnym związku ale ostatnio moja koleżanka miała jazdę z kolesiem, z którym spotykała się od prawie roku – zabrał ją na długi (urlopowy) weekend w Bieszczady, jak wróciła to powiedziała mi, że przeżyła na tym wyjeżdzie niezapomniane chwile, było cudownie, on był cudowny… następnego dnia dzwonid o mnie cała we łzach, że odszedł, bo nie widzi dla ich związku przyszłości, że nie podoba mu się, jak ona patrzy na pewne sprawy (wyciągnał jej tematy o których rozmoawiali może pół roku wcześniej ! ) i że adios. nienawidzę takiego zachowania zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. cenię szczerość w związku nawet, jeśli ostatecznie dorpowadzi ona do rozstania. bez szczerości nie ma przyszlości, bo nie sposób do końca życia trwać w kłamstwach ! 14 stycznia 2010, 16:59 #105219 AnonimGość rozne moga byc przyczyny. wg mnie najgorsze jest gdy ludzie sobie nie powiedza ze w kazdej chwili i o wsystkim moga ze soba porozmawiac. chlopak ma cos na sumieniu lub poprostu poznal inna albo brakuje mu szalenstw czyli zmieniania partnerek. jelsi chodzi o zdrade to czasem mozesz nigdy sie o niej nie dowiedziec nawet jesli do niej doszlo. co ci poradzę? to bys wlaczyla sobie ulubiona muzyke. poszla na spacer (nawet sama) poszla na basen lyzwy cokolwiek jakis sport to naprawde mocno pomaga w czasie depresji i tzw doła. nie nalezy siedziec w domu i rozmyslac. schowaj wszystko co od niego dostalas i zadbaj o to by sie w domu nie nudzic bo wtedy zaczyna sie myslec a lepiej nie myslec o tym. przerabialem to, tyle ze z dziewczyna bylem 3 lata i zerwala 15 stycznia 2010, 08:23 #105220 AnonimGość kochana – 8 miesięcy to ani dużo, ani mało… czasem rozpadają się wiekowe małżeństwa – tak już jest. faceci są inni – na początku zawsze jest super, oboje zakochani, skradłby Ci wszystkie planety, żebyś mogła zbudować na wybranej zamek. ale to szaleństwo – moment zakochania prędzej czy później się kończy o wtedy przechodzi pora na coś innego – związek, prawdziwy związek. moja teoria brzmi: on jeszcze nie był na to gotowy. kobiety myślą inaczej, faceci inaczej. możliwe, że w jego odczuciu to było za dużo, zbyt wielkie zobowiązanie, 'budzić się obok jedej kobiety do końca zycie, jestem jeszcze za młody’ itp. wtedy w mózgu włącza im się alarm 'WIEJ ALBO DAJ SIĘ UWIĄZAĆ NA CAŁE ŻYCIE’. niektórzy wieją inni wręcz przeciwnie i pamiętaj – jeśli chcesz zrozumieć faceta to nie myśl, jak kobieta – nawet mi się zrymowało są różne smaki lodów – chwyć łyżkę 19 stycznia 2010, 16:56 #105221 AnonimGość zgadzam sie z kolezanka wyzej.. i dodam, ze najlepiej zaczac cos robic nowego Rozstanie z chłopakiem, rozstanie z dziewczyną czy inną ukochaną osobą to trudne doświadczenia. Pojawia się tęsknota za dawnym status quo, za pięknymi wspomnieniami i wspólnie spędzonymi chwilami. Jak przetrwać rozstanie? Jak szybko zapomnieć o osobie, którą darzy się uczuciem miłości? Takie pytania zadają osoby, które zostały porzucone i czują się głęboko zranione i niekochane. Rozstanie boli, jednak warto pamiętać, że każde rany, prędzej czy później, się goją. Co zrobić, by jak najszybciej zapomnieć o nieszczęśliwej i nieodwzajemnionej miłości bądź stracie? Jak przeżyć rozstanie z partnerem? spis treści 1. Istota rozstania Emocje towarzyszące rozstaniu 2. Etapy rozstania Lęk przed samotnością 3. Rady dla osób po rozstaniu 4. Rozstanie i co dalej? rozwiń 1. Istota rozstania Każde rozstanie jest trudnym doświadczeniem. Czy to koniec młodzieńczej fascynacji, czy zawód na przyjacielu, czy rozwód małżonków, czy śmierć kogoś bliskiego, rozstanie niesie ze sobą mieszankę emocji: bólu, rozczarowania, przygnębienia i poczucia skrzywdzenia z jednoczesną tęsknotą, pragnieniem spotkania i obawami przed samotnością. Zobacz film: "Jak zerwać z partnerem?" Po rozłące czasem trudno uwierzyć, że świat może jeszcze pozytywnie zaskoczyć, ale rozstanie to nie tragedia. Rozstanie na pewno oznacza kryzys, ale jego konstruktywne przedefiniowanie może być doświadczeniem budującym i pozwala odkryć w sobie nowe pokłady energii. Rozstanie wiąże się z szeregiem negatywnych emocji. Człowiek traci ochotę do jakiegokolwiek działania, serce rozdziera ból, odczuwa się bezradność, smutek, rozczarowanie, przygnębienie, upokorzenie, poczucie niższości i trudno uwierzyć, że przyszłość może jeszcze być szczęśliwa i radosna. Mimo chwilowych kłótni czy awantur, podczas których wykrzykiwaliście sobie wzajemne pretensje i groźby o odejściu, żadne z was nie wierzyło do końca, że któraś ze stron odważy się na aż tak radykalne rozwiązanie konfliktu. Emocje towarzyszące rozstaniu Kiedy jednak partner zatrzaskuje drzwi za sobą, pojawia się szok, a potem naiwna nadzieja w jego powrót i sielankowe życie. Bez względu na powód rozstania, staż związku, bliskość relacji, bez względu na to, kto odszedł, a kto został porzucony, zawsze pojawiają się łzy i konieczność przedefiniowania dotychczasowego życia. Szczególnie traumatycznym doświadczeniem jest rozwód małżonków. Nie tylko cierpi para, która się rozstaje, ale także dzieci, które niejednokrotnie obwiniają się za kryzys rodzinny i nie potrafią zrozumieć, dlaczego rodzice przestali się kochać. Rekomendowane przez naszych ekspertów Jeżeli ty zainicjowałeś rozstanie, na pewno jest ci trochę łatwiej, bo mogłeś psychicznie przygotować się do zmiany i zaakceptować uczucia, jakie pojawiają się w sytuacji rozłąki. Kiedy jednak jesteś osobą porzucaną, trudno pogodzić się z faktem życia w pojedynkę. Pojawia się poczucie winy i bezwartościowości: „Może za mało się starałam? Może nie byłam atrakcyjna seksualnie? Może za mało zarabiałem albo nie byłem dość przedsiębiorczy?”. Inni obawiają się samotności i konieczności sprostania wszystkim obowiązkom samemu. Zastanawiają się, z czego będą żyć, z czego opłacą rachunki, jak wychowają dzieci. 2. Etapy rozstania Psychiczne zmaganie się z rozłąką to proces, który trwa od roku do około dwóch lat. Każdy indywidualnie przeżywa czas rozstania, ale można wyodrębnić 7 etapów radzenia sobie po rozstaniu. Szok – niedowierzanie, że dotychczasowy związek to już przeszłość. Pojawia się tendencja do analizowania relacji. To faza bólu, łez, poczucia skrzywdzenia, nieprzespanych nocy, apatii i unikania bliskich z obawy przed ich reakcją. Człowiek uruchamia szereg mechanizmów obronnych, które służą samooszukiwaniu i karmią złudnymi nadziejami na powrót partnera. Chronią również przed poczuciem „utopionych kosztów” i nierozsądnego inwestowania w związek, który okazał się pomyłką. Najważniejsze na tym etapie jest wsparcie i troska bliskich oraz przyjaciół. Wyparcie – mechanizm obronny, polegający na zaprzeczaniu faktom. Porzucenie przez partnera to sytuacja trudna do zaakceptowania, zatem mózg generuje szereg reakcji, np. jednostka popada w stupor albo tworzy iluzje, które pozwalają negować przykrą rzeczywistość. Na krótką metę mechanizm wyparcia może być pomocny, jednak w perspektywie długofalowej karmienie siebie złudnymi nadziejami przysparza więcej cierpień niż pożytku, wydłużając proces zdrowienia po rozstaniu. Złość – chęć zemsty, udowadnianie win partnerowi i czynienie z niego potwora. Pragnienie uświadomienia mu, jaką stratę odniósł, rozstając się z tobą. Następuje dewaluacja związku i zaprzeczanie jakiemukolwiek znaczeniu partnera. Osoba skrzywdzona poszukuje wad eks-małżonka, dokonując racjonalizacji własnej sytuacji życiowej. Utrata poczucia własnej wartości – spadek samooceny, obwinianie się za rozpad związku i poczucie wstydu przed bliskimi. Tendencja do samobiczowania się i rozmyślania: „Jestem beznadziejna/y. Nikt mnie nie chce. Może gdybym schudła, to zostałby ze mną?” albo „Jestem za mało męski. Znalazła sobie innego, bo nie byłem dość dobry dla niej”. Akceptacja rozstania – najdłuższy i najbardziej bolesny etap dochodzenia do równowagi życiowej. Stopniowe rozumienie rozłąki i odnajdywanie sensu rozstania. Człowiek zaczyna wierzyć w ponowne szczęście i zapominać o doznanej krzywdzie. Odbudowa – powolne gojenie ran i uczenie się życia z bagażem doświadczeń po nieudanym związku. Jednostka nie zadręcza się już bezustannymi pytaniami: „Dlaczego?” i zaczyna planować swoje nowe życie. Etap odbudowy to miejsce na marzenia, nadzieje i perspektywy nowego życia bez partnera. Zrozumienie i współczucie – możliwość decentracji, przyjęcia perspektywy drugiej strony i przebaczenia. Decyzja o odejściu nie jest łatwa – potrzeba dużo odwagi, by rozstać się z osobą, która kocha i potrzebuje bliskości. Może pojawić się poczucie winy, ale trwanie w związku, który od dawna nie satysfakcjonuje albo jest toksyczny tylko przedłuża cierpienie, więc może warto docenić, że były partner przerwał destrukcyjną relację. Zrozumienie motywów działania partnera umożliwia niejednokrotnie przyjacielskie kontakty w przyszłości, które są szczególnie ważne w przypadku, gdy para miała ze sobą dzieci. Lęk przed samotnością Rozwód czy rozstanie to niewątpliwie jedno z najbardziej stresujących doświadczeń w życiu człowieka. Po okresie melancholii, bólu i cierpienia, pojawia się z czasem wiara w możliwość rozpoczęcia wszystkiego od początku. Wszystko powoli zaczyna nabierać kolorów. Niekiedy przeraża widmo samotności, ale szukanie pocieszenia w kolejnym związku to nie najlepsze rozwiązanie. Trzeba dać sobie czas. Nie warto krzywdzić kogoś, traktując go jako lekarstwo na nieudany związek i fundować sobie nowe rozczarowania. Trauma rozwodu zwykle trwa długo i nie warto pchać się na oślep w ramiona przypadkowego partnera, by zagłuszyć smutek i żal. Po zakończeniu procesu psychicznego rozstawania się z partnerem warto otworzyć się na nowe znajomości, wyzbyć się strachu przed odrzuceniem, być odważnym i szczerym. Nie przenosić lęków i pomyłek z poprzedniego związku. Uwierzyć w miłość i bezinteresowność nowego partnera. Zaangażować się, zaufać, a przede wszystkim mieć świadomość swojej wartości i możliwości. Można skorzystać np. z portali społecznościowych albo serwisów randkowych. Każdy człowiek jest niepowtarzalny i piękny. Każdy zasługuje na szczęście. 3. Rady dla osób po rozstaniu Pozwól sobie na odczuwanie przykrych emocji. Jeśli będziesz je dusić w sobie, one pozostaną z tobą na długi czas. Jeśli masz ochotę płakać – płacz. Jeśli chcesz krzyczeć – krzycz. Przeżywasz rozstanie, więc masz prawo się czuć skrzywdzony i oszukany i nie ma nic w tym złego. Następnie poszukaj wsparcia potrzebnego do pogodzenia się z rozstaniem z dziewczyną lub chłopakiem. Zadzwoń do przyjaciół, znajomych, rodziny. Poproś ich o pocieszenie i rady. Wyrzuć z siebie gniew i smutek. Kiedy już wyrzuciłeś z siebie złe emocje, czas zdać sobie sprawę, że stary związek to przeszłość, mimo licznych nadziei, jakie z nim wiązałeś. Nie idealizuj swojego partnera i tego, co was łączyło. Skoro nastąpiło rozstanie, coś musiało być nie w porządku. Spróbuj na kartce wypisać listę wad swojego partnera. Pamiętasz, jak cię drażniło to, że nie zmywał po sobie naczyń? Wyrzuć lub oddaj komuś wszystkie rzeczy, które ci przypominają byłego partnera. Związek się skończył, więc ich już nie potrzebujesz. Nie zapomnij o starych zdjęciach i numerze telefonu. Po zerwaniu najprawdopodobniej masz więcej czasu wolnego. Zamiast wykorzystywać go na wspominanie byłego partnera, zajmij się czymś, co sprawia ci radość. Być może to czas na nowe hobby, naukę języka obcego, spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi, podróż w ciekawe miejsce. Korzystaj z życia. Te czynności podpowiedzą ci, jak zapomnieć o byłej dziewczynie lub chłopaku i poznać wiele nowych osób, wśród których możesz poznać przyszłego partnera. 4. Rozstanie i co dalej? Skoro masz dużo wolnego czasu po rozstaniu, to może warto zapisać się na siłownię, pójść na basen czy pojeździć na rowerze? Aktywność fizyczna poprawia humor, ponieważ podnosi poziom endorfin. Sport poprawi twój wygląd i wzmocni poczucie pewności siebie. Nadszedł także czas na umawianie się na randki. Na początku będziesz trochę obawiać się kolejnego zranienia, ale musisz zaryzykować. Każdy nowy związek wiąże się z takim ryzykiem, co nie oznacza, że musi on skończyć się nieszczęśliwie. Wyżej opisane rady, jak przeżyć rozstanie z partnerem, pomogą pogodzić się z bolesną rozłąką. Ból ten zapewne jest wielki, jednak należy pamiętać, że prędzej czy później minie. Zobacz także: Nie warto kontemplować w sobie żalu po rozstaniu się z partnerem. Choć zawód na bliskiej osobie jest wielki, a ból w sercu pozostaje na długo, to nie wolno rozpamiętywać bolesnych chwil. Staraj się zapamiętać z waszego związku tylko te najlepsze chwile i nie kumulować w sobie negatywnych emocji, bo rodzą one tylko zgorzknienie i smutek. Czasem rozstanie z partnerem jest najlepszym wyjściem z sytuacji, kiedy nie możecie dojść ze sobą do porozumienia i ciągle się kłócicie. Spróbuj otworzyć się na innych ludzi. Z czasem ból ustanie, a ty bez obaw będziesz zdolny do zadzierzgnięcia nowej znajomości. Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki. polecamy Rozstania bywają tak różne, jak różne bywają związki, a związki tak odmienne, jak osoby, które je tworzą. Niekiedy zakończenie relacji to długofalowy, oparty na wzajemnym porozumieniu proces, a czasem nagła ucieczka ze związku, który nas krzywdzi. To o czym warto wtedy pamiętać, to zaopiekowanie się samym sobą, gdy doświadczamy trudnych emocji. Trudno jest zaproponować jeden, pasujący do wszystkich sytuacji i dla każdej osoby przepis na to, jak dobrze przeżywać sytuację rozstania. Tym bardziej że towarzyszyć jej mogą różne emocje i myśli. Część z nas po rozstaniu może odczuwać smutek, inni ulgę, niektórzy obojętność, rozpacz albo mieszankę tych wszystkich emocji lub też zupełnie innych stanów. Także myśli przychodzące nam w takim momencie do głowy mogą być neutralne, wspierające albo przeciwnie – mocno podważające naszą wiarę w siebie, otaczającą nas rzeczywistość i zaniżające samoocenę. (Samo)uprawomocnienie – co i jak czujesz jest zupełnie w porządku Przede wszystkim pamiętajmy, że mamy prawo do każdej emocji i myśli. Starajmy się nie porównywać naszego sposobu przeżywania rozstania do innych osób z otoczenia, popkultury, do postaci z filmów, książek czy do jakichkolwiek subiektywnie „ustalonych norm”. Pamiętajmy, że to, co czujemy i myślimy, nie wynika tylko z samej sytuacji rozstania, ale również z niepowtarzalnej konglomeracji naszych uprzednich doświadczeń, historii, schematów i sposobów funkcjonowania, naszego „wtedy i tam” oraz naszego „tu i teraz” – to wszystko tworzy specyficzny dla nas filtr, przez który patrzymy na bieżącą sytuację. Dlatego też samouprawomocnienie odczuwanych (lub nieodczuwalnych) emocji jest jedną z pierwszych, jak też jedną z najważniejszych rzeczy, jaką możemy dać sami sobie. Samouprawomocnienie to nic innego jak wysłany sobie komunikat: „Mam prawo czuć to, co czuję, przeżywać to, tak jak to przeżywam”. W uprawomocnieniu ważne jest już samo dostrzeżenie tego, co się w nas dzieje, i zgoda na to, nawet jeśli to w danym momencie trudne. To ważny i niełatwy krok. Często, w szczególnie emocjonalnie obciążających momentach, możemy odczuwać pokusę ucieczki od przykrych uczuć. To zupełnie zrozumiałe zachowanie jest reakcją na cierpienie. Może pojawić się pragnienie odcięcia się od bólu, np. za pomocą nadmiarowej aktywności, substancji, zagłuszania myśli i emocji bodźcami z zewnątrz – byleby tylko nie stanąć z nimi twarzą w twarz. Ta strategia bywa pomocna (inaczej byśmy z niej nie korzystali), ale raczej w małych dawkach i na krótką metę. To trochę tak, jak byśmy naklejali plaster na otwartą, nieopatrzoną ranę i próbowali żyć dalej, jak gdyby nic się nie stało. W krótkiej perspektywie ta praktyka wydaje się skuteczna, w dłuższej powoduje jednak utratę kontaktu z samym sobą, swoimi potrzebami i przeżyciami. Może też prowadzić do poczucia coraz silniejszego przymusu korzystania z unikowych sposobów radzenia sobie. Z czasem w miejsce decyzji o ich stosowaniu może pojawić się poczucie przymusu i nawyk: już nie wybieram tego, że zajadam smutek, tylko muszę to robić, a po napadzie objadania czuję się jeszcze gorzej, więc zajadam to uczucie i w efekcie znowu czuję się gorzej… – i tak może rozkręcić się błędne koło ucieczki od trudnych emocji, wywołujące kolejne trudne emocje. Przez przyjęcie trudnych stanów emocjonalnych nie mam na myśli biernego poddania się i zagłębiania w nie, np. poprzez niepomocne sposoby radzenia sobie czy kontrproduktywne nawyki myślenia (np. zamartwianie się czy obwinianie). Raczej chodzi o postawę otwartości, zaprzestania walki z tym, co i tak jest. O pozwolenie sobie, by czuć to, co czujemy tak, jak to się właśnie odbywa. W radzeniu sobie z trudnymi emocjami pomocna może się okazać wizualizacja. Możemy wyobrazić sobie, że emocje są jak fale. Mają swój początek, punkt kulminacyjny i moment, kiedy zanikają. Możemy zagłębiać się w nie, pozwolić, by nas zalewały, ale możemy też próbować obserwować je „z brzegu”. Pomocne w takiej sytuacji bywa nazwanie swoich stanów i przypomnienie sobie pewnych fundamentalnych praw dotyczących emocji, np.: W tym momencie czuję smutek. Czuję rozpacz. Te emocje są zrozumiałe i mam do nich prawo. Są normalne i naturalne, i choć nieprzyjemne – nie zrobią mi krzywdy. Mogę pozwolić im być, a potem mogę pozwolić im minąć. POLECAMY Bądź dla siebie dobra/dobry Jeśli rozstanie jest dla nas momentem bólu i doświadczania silnych, nieprzyjemnych emocji, w miejsce unikania czy stosowania toksycznych sposobów chwilowego samoukojenia pomocna będzie postawa empatii i samoopieki oparta na zatrzymaniu się i uznaniu własnego sposobu doświadczania tej sytuacji. Możemy powiedzieć do siebie z czułością, troską i wiarą w każde ze słów: „Ten moment, to moment cierpienia, obym była dla siebie (obym był dla siebie) dobra (dobry)”. W ten sposób nie tylko dajemy sobie prawo do przeżywania wszystkich stanów emocjonalnych, ale też pozwalamy sobie je dostrzec, poczuć oraz uznać swoje prawo do cierpienia. W tej formie zwrócenia się do siebie wyraża się też nasze prawo do samoopieki – do zatroszczenia się o siebie z wyrozumiałością i empatią dobrego rodzica. Zaopiekuj się sobą mądrze W komunikacie: „Ten moment, to moment cierpienia, obym była dla siebie (obym był dla siebie) dobra (dobry)” – nie bez powodu pojawiło się słowo „obym”. Świadczy ono, że często nawykowo zapominamy o samoopiece i samoutuleniu. W takich sytuacjach na wewnętrzny monolog związany z doświadczanym obecnie cierpieniem nakładać się mogą dodatkowo zaogniające komunikaty: „weź się w garść”; „przecież nic się takiego nie stało”; „to tyle trwa, czas już przestać się tak czuć”; „sama sobie jesteś winna” itp. To tak jakby wyobrazić sobie sytuację, w której płaczące dziecko z rozbitym kolanem, ze łzami w oczach biegnie do rodzica, by zamiast utulenia i wsparcia dostać surowe spojrzenie i komunikat w stylu: „Mówiłem ci, żeby nie biegać! Masz teraz za swoje”. Postaraj się być dla siebie dobrym rodzicem – takim, jakiego chciał(a)byś dla siebie i innych dzieci. W(y)słuchaj siebie z zaciekawieniem i troską. Utul siebie tak, jak potrafisz i potrzebujesz. Ciepłym słowem, chwilą samotności, chwilą z innymi, kocem, filmem – czymkolwiek, co wynika z Twoich potrzeb. Nie wierz we wszystko, co myślisz Rozstanie jest momentem, który każdy przeżywa inaczej z uwagi na odmienne interpretacje tego wydarzenia. Interpretacje te zależą od naszego sposobu myślenia, a ten z kolei kształtowany jest przez nasze uprzednie doświadczenia, szczególnie z okresu... Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów. Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę. Zobacz więcej

jak poradzić sobie po rozstaniu forum